Ostatnio w Rotrii dzieje się wiele nowego oraz niedobrego. Oba przymiotniki współistnieją obok siebie, ale jednak oddzielnie. Na szczęście całe. Jako, że sprawa PKR leży mi na sumieniu, sercu, nogach i rozumie w istnienie którego ostatnio coraz częściej powątpiewam, postanowiłem napisać. Czasu swego wprowadziłem z własnej inicjatywy, za zgodą ówczesnego Patriarchy JŚ Aleksandra I kapłanów nauczanie przymusowe. Chronić miało to nieszczęśliwą Rotrię, której idea ulegała zatarciu przed niepowołanymi ludźmi w jej szeregach. Strona powstała, ludzi przybyło, nauczanie świadomość w nich podbudowało, ale widocznie się znudziło. Inicjatywa konsekrowania na zapytanie powstała. Od razu nasuwa mi się na myśl artykuł w CD Action, który opublikował Wiktor Szpunar 2,3 lata temu. Sarmacje zasypano tłumami napalonych nastolatek, dzieci, które w tamtym czasie zaczynały swoja karierę z Neostradą itp. element świata realnego. Pomysł był dobry, wykonanie także, ale skutki tragiczne. Obawa moja więc przed podobną sytuacją rodzi się w Rotrii. Jeśli chcemy coś robić, to róbmy to porządnie. Z pełnym oddaniem i pokorą pewną, której mi osobiście brakuje. Dlatego też władza w rękach moich nie leży. Tak... Dążenie do zwiększenia liczby kapłanów jest całkiem sensowne, ale nie po trupach. Przeprowadzanie egzaminów wstępnych mija się z celem. Nie ma możliwości zbadania intencji kandydata, ani samego jego. Poza tym potęga wujka Google i cioci Wikipedii jest niemalże nieograniczona materialnie. Postanowiono więc, że nowi kapłani zasiądą u boku biskupa, arcybiskupa, kardynała i zaczną nabierać wprawy. Praktyka. Całkiem trafnie, tylko czy nikt nie dostrzegł tego, że Ci neoprezbiterzy mogą posiadać bardziej rozbudowany intelekt i większe obycie niż 15 letni dostojnik kościelny? Dostojnicy owi stanowią filary PKR, mają być autorytetem i kierować swoimi poddanymi. Czyż w przypadku takowym owi neoprezbiterzy nie zostaną ukształtowani wręcz odwrotnie? Zrozumieją bezsensowność całego systemu, a ich morale i ambicje stoczą się. W każdym wirtualnym państwie popełnia się ten jeden, masakryczny błąd. Nobilituje się ludzi za ich zasługi, które często nie idą w parze z ich reprezentatywnością. Obejmując takie urzędy trzeba obycia w sprawie i umiejętności stania się twarzą państwa. Niestety, ale w Rotrii trzeba zniżyć się do poziomu porażającego i wspomnieć chociażby o umiejętności przeprowadzenia poprawnej merytorycznie dyskusji czy spisania wartościowego tekstu. Po polskiemu. Na razie tyle. Z pewnością pojawią dywagacje na temat mojej osoby i mojej przeszłości. Tak, przyznaje się nie jestem idealny, wspaniały, bezgrzeszny. Jednak trochę mam czegoś, czego innym brakuje.
ks. dr prałat Michał Miotke