Znalazłem chwilę, więc napiszę, ale krótko. Wiadomo kto wygra. To konklawe, to będzie tylko formalność, zaś wybór oczywiście dokonany został już wcześniej. Nie dziwi to chyba z resztą nikogo, patrząc na liczbę elektorów. Myślę, że wiem, kto zostanie nowym Patriarchą, ale nie chcę Braciom psuć zabawy. Zgadujcie dalej!
A to niedobrze, Ekscelencjo. Szczerze powiem (tak, jak na starego weterana będę marudził i wzdychał do dawnych czasów), że konklawe, w których brałem udział, nieraz potrafiły zaskoczyć. Ot, konklawe, które wybrało JŚ Celestyna! Ach, to były emocje! Nigdy nie zapomnę, jak mocno musiałem użyć swych prerogatyw Kamerlinga-Regenta, aby woli kardynałów-elektorów stało się zadość.
Konklawe, na których z góry wszystko wiadomo? Tak, takie mieliśmy. Nie było mnie wtedy w Rotrii, ale znam ich przebieg - archiwa są dostępne dla kardynałów. Dwa głosy, trzy głosy, wszystko z góry ustalone. Lud wie, co się stanie, brak tego dreszczyku, który pobudza do działania; nic się nie zmienia, co było, to jest, zero wahania, wstrzymania oddechu. To charakteryzowało czasy kryzysu.
Dziwi mnie w sumie, że kardynałów jest tylko tylu. Czyżby Jego Świątobliwość Sykstus (mam nadzieję, że mój stary przyjaciel śledzi temat!) za mało miał godnych synów Kościoła, aby ich obdarować kapeluszem? Ferdynandzie, ciekawiej by było chociaż, a tak ci tu wytykają, że masz ustawione konklawe!

Ojej! Kogo ja widzę! Brat Marco! Witam, witam serdecznie! 
I ja również witam, Bracie Pafnucy! Dawnośmy się nie widzieli! Cipki jeszcze stoją?