Post�w: 62 Miejscowo��: Warszawa/Wilno Data rejestracji: 18.12.08
Dodane dnia 22-02-2009 14:16
W tym muszę się z Bratem Kardynałem zgodzić Są pewne granice. Ja np.: nie popieram muzłuman, którzy, mówią szczerze, mają bardzo wąski zakres tolerancji religijnej, ale tak samo było z chrześcijaninami (krucjaty), trzeba dać im czasu na rozwój Ja jednak wciąż wierzę w sowoje idee, i mimo, że Bracia mogę mnie uznać za heretyka, to wierzę, że Bóg wszędzie jest ten sam.
(-) JKM August IV\r\nKról wirtualnego Królestwa Polskiego\r\nWielki Książę Litwy\r\nKsiążę Prus
Post�w: 45 Miejscowo��: Gołdap Data rejestracji: 18.02.09
Dodane dnia 22-02-2009 14:47
Bracie Auguście IV to chwalebne postawa tak wielkiej tolerancji ale ja naprawdę nie jestem wstanie wszystkiego tak pogodzić w taki prosty jasny i przejrzysty sposób. Niech brat może wytłumaczy jak to zrobić? Bo jednak mimo szczerych chęci i i dużej tolerancji na inne religie to nie potrawie łączyć Hinduistów z Katolikami i mówić o tym samym Bogu, nie potrafię.
Post�w: 62 Miejscowo��: Warszawa/Wilno Data rejestracji: 18.12.08
Dodane dnia 22-02-2009 17:02
Prosze przeczytać moją pracę Tak jak twierdzię: Bóg na przestrzni wieków był ten sam, zmieniały się tylko formy Jego kultu. Każdy człwoiek na świecie wierzy w tego samego Boga, tylko inaczej Go postrzega. W hinduizmie (tak jak i w katolicyzmie) jest Jeden Bóg, u hinduistów- Brahma, który posiada aspekty, bósta pomniejsze, które jednak stanowią Jedeność (u katolików jest Jeden Bóg w Trzch Osobach), my poprostu mamy Jednego Boga w Trzech Osobach, a hidusi Jedengo Boga w Wielu Osobach
(-) JKM August IV\r\nKról wirtualnego Królestwa Polskiego\r\nWielki Książę Litwy\r\nKsiążę Prus
Post�w: 45 Miejscowo��: Gołdap Data rejestracji: 18.02.09
Dodane dnia 22-02-2009 17:21
Bracie nie wiem jak to jest w Hinduizmie ale w Kościele katolickim faktem jest kult świętych jednak w żadnym wypadku nie wypraszamy łask od nich tylko prosimy o wstawiennictwo ich do Boga. A jak to wygląda w Hinduizmie czy te "pomniejsze byty" jak w swojej pracy Brat nazwał Krysznę, Kali, Wisznu nie posiadają boskiej osoby, nie są traktowane za bóstwo? Jeżeli tak jest to w porządku jeżeli jest inaczej to już inna sprawa i nie możemy porównać tego z Matką Boską, aniołami czy świętymi Kościoła Katolickiego z oczywistych względów.
Co do muzułmanów: ostatnia krucjata odbyła się w 1270 roku. Przeszło 700 lat temu. Islam powstał około 650 roku, a więc tyleż lat później niż chrześcijaństwo. Na rozwój powinni mieć więc te 650 lat więcej. Ale minęło już 700, a oni jakoś wcale się nie zmienili
(-) Marco de Zepp\r\nCardinalis Camerarius Regens\r\nPraefectus Generalis\r\nPrinceps Surmeniae\r\nRector Academiae Rotriae
Post�w: 514 Miejscowo��: Rotria Data rejestracji: 18.12.08
Dodane dnia 26-02-2009 00:24
August IV napisał/a: Każda kultura inaczej pojmuje Boga, Stary Testamen opisuje Boga gniewnego i porywczego, a Chrystus już mówi o Bogu dobrym i skorym do przebaczenia. Każda kultura w inny sposób pojeła Boga i świat.
to nie wynika z kultury. Mojżesz ukazywał Boga jako Boga Gniewnego i Zazdrosnego. Jezuk przyją inną "politykę". Prawo oko za oko zastąpiło prawo miłości. Kultura nie miał z tym nic wspólnego.
NA URLOPIE. WRACA POD KONIEC SIERPNIA.
\r\n\r\n
\r\nJego Wysokość i Eminencja, Victorjos Paulosigos de Zepp, Królestwa Surmeńskiego Książę, Świętego Kościoła Rotryjskiego Kardynał, Królewskiej Akademii Nauk prawa profesor, Uniwersytetu Rotryjskiego teologii magister
Czcigodni Dostojnicy mam świadomość, że ten artykuł już od dłuższego czasu jest w jakiś sposób zamknięty ale jestem zmuszony do zabrania głosu z uwagi na niepokojące tendencje w nim zawarte dlatego ośmielam się zabrać głos.
Przez przyjście Jezusa, Bóg chciał sprawić, aby Kościół założony przez Jezusa był narzędziem zbawienia całej ludzkości. Ta prawda wiary nie jest sprzeczna z faktem, że Kościół traktuje inne religie świata z prawdziwym szacunkiem, lecz równocześnie odrzuca stanowczo postawę, że "jedna religia ma taką samą wartość, jak inna"" Jest prawdą, że wyznawcy religii niechrześcijańskich mogą otrzymać łaskę Bożą, ale jest także pewne, że znajdują się oni w sytuacji bardzo niekorzystnej w porównaniu z tymi, którzy posiadają w Kościele tzw. pełnię środków zbawczych czyli sakramenty itp.. Wszyscy synowie Kościoła pamiętać muszą o tym, że swój stan zawdzięczają nie własnym czynom, ale szczególnej łasce Chrystusa, co więcej jeśli z łaską tą nie będą współdziałać myślą, słowem i uczynkiem, nie będą zbawieni wręcz przeciwnie surowiej jeszcze będą sądzeni. Kościół, idąc za poleceniem Chrystusa i spełniając nakaz miłości do wszystkich ludzi głosi Chrystusa, który jest "drogą, prawdą i życiem". Także w dialogu między religijnym misja "ad gentes" (głoszenie Kerygmatu ludziom nie znającym Chrystusa) zachowuje w pełni swą moc i konieczność. Istotnie Bóg chce, by wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy. Bóg pragnie zbawienia wszystkich poprzez poznanie prawdy. Zbawienie znajduje się w prawdzie. Ci, którzy są posłuszni natchnieniom Ducha Prawdy, znajdują się już na drodze zbawienia. Kościół, któremu ta prawda została powierzona, musi wychodzić naprzeciw ich pragnieniu, aby im ją zanieść. Kościół wierząc w powszechny zamysł zbawienia, musi być misyjny. Wierzymy i wiemy z Objawienia Bożego Nadprzyrodzonego, że owa jedyna prawdziwa religia przechowuje się w Kościele katolickim i apostolskim, któremu Pan Jezus powierzył zadanie rozszerzania jej na wszystkich ludzi. Wszyscy ludzie zaś obowiązani są szukać prawdy, zwłaszcza w sprawach dotyczących Boga i Jego Kościoła, a poznawszy ją, przyjąć i zachowywać.
Sprzeciwia się wierze Kościoła teza o ograniczonym, niekompletnym i niedoskonałym charakterze objawienia Jezusa Chrystusa, które rzekomo znajduje uzupełnienie w objawieniu zawartym w innych religiach. Dlatego należy stanowczo zachowywać rozróżnienie pomiędzy rwiarą teologalnąr1; a wierzeniem w innych religiach. Wiara jest przyjęciem przez łaskę prawdy objawionej, która pozwala wniknąć do wnętrza tajemnicy i pomaga ją poprawnie zrozumieć, wierzenie w innych religiach to ogół doświadczeń i przemyśleń, stanowiących skarbnicę ludzkiej mądrości i religijności, które człowiek poszukujący prawdy wypracował i zastosował, aby wyrazić swoje odniesienie do rzeczywistości boskiej i do Absolutu. W aktualnej debacie nie zawsze takie rozróżnienie jest zachowywane i dlatego często utożsamia się wiarę teologalną, która jest przyjęciem prawdy objawionej przez Boga Trójjedynego, z wierzeniem w innych religiach, które jest tylko doświadczeniem religijnym, poszukującym dopiero absolutnej prawdy i nie wyrażającym jeszcze przyjęcia objawiającego się Boga. Jest to jeden z motywów, dla których dąży się do umniejszenia, a czasem nawet do zatarcia różnic między chrześcijaństwem a innymi religiami.
Stawia się także hipotezę o natchnionym charakterze świętych tekstów innych religii. Z pewnością należy uznać, że pewne zawarte w nich elementy, treści są w istocie narzędziami, poprzez które w ciągu wieków wielka liczba ludzi mogła, i także dzisiaj może, ożywiać i utrzymywać żywą więź z Bogiem. Dlatego Kościół biorąc pod uwagę wzorce postępowania, nakazy i doktryny innych religii, stwierdza - jak to zostało już wyżej przypomniane - że "chociaż w wielu wypadkach różnią się od zasad przez Kościół wyznawanych i głoszonych, nierzadko jednak odbijają promień owej Prawdy, która oświeca wszystkich ludzi ale jest to tylko odblask prawdy. Bóg, pragnąc przywołać do siebie wszystkie narody w Chrystusie i przekazać im pełnię swojego objawienia i swojej miłości, jest obecny na różne sposoby "nie tylko dla poszczególnych jednostek, ale także dla narodów poprzez ich bogactwa duchowe, których głównym i zasadniczym wyrazem są religie, chociaż mają one "braki, niedostatki i błędy. Jednakże tradycja Kościoła zastrzega miano "tekstów natchnionych" dla ksiąg kanonicznych Starego i Nowego Testamentu jako natchnionych przez Ducha Świętego.
Skoro bowiem zbawienie jest osiągalne tylko w Kościele, to czyżby większość ludzkości, nawet czyniąc więcej dobra i traktując bardziej serio własne religie niż chrześcijanie swoją, miała być skazana i żyć ostatecznie po to, by pójść na potępienie? Jeśli zaś wszyscy mają szansę zbawienia, to po co widzialny Kościół? Jeżeli natomiast jest on niezbędny do zbawienia i dla nieochrzczonych, a należą doń bezwiednie również ludzie dobrej woli, poprawi to wręcz wydatnie statystykę Kościoła, lecz pomniejszy znaczenie widzialnych form przynależności, z sakramentami i strukturami włącznie.
Osławiony aksjomat extra Ecclesiam salus nulla poza Kościołem nie ma zbawienia jest bardzo często źle rozumiany
Papieże przypomnieli o możliwości zbawienia tych, których nieznajomość religii chrześcijańskiej jest niepokonalna.
Kościół przypomniawszy, iż Chrystus zbawia w ustanowionym w tym celu Kościele, którego świadome odrzucenie w tej roli byłoby wyrzekaniem się zbawienia, określił stopnie związku ludzi z Kościołem. Wcieleni doń w pełni (katolicy) nie dostąpią jednak zbawienia, jeśli należąc "ciałem" nie trwają w miłości. Z pozostałymi chrześcijanami Kościół jest "związany z licznych powodów" (Biblia, podstawowe prawdy, życie z wiary, sakramenty). Także ci, "którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii, w rozmaity sposób przyporządkowani są do Ludu Bożego" - przede wszystkim żydzi, także muzułmanie, ale i ci, "którzy szukają nieznanego Boga po omacku i wśród cielesnych wyobrażeń". Jeśli bez własnej winy nie znają Ewangelii i Kościoła, szczerze poszukują Boga i starają się pełnić Jego wolę, poznaną w nakazach sumienia, "mogą osiągnąć wieczne zbawienie". Nie są pozbawieni tej szansy nawet ci, którzy bez własnej winy nie doszli jeszcze do wyraźnego poznania Boga, a usiłują żyć uczciwie. "Cokolwiek bowiem znajduje się w nich z dobra i prawdy, Kościół traktuje jako przygotowanie do Ewangelii
Jeden z wybitnych katolickich dogmatyków mówi, że w świetle wiary jest rzeczą ponad wszelką wątpliwość twierdzenie że dzieła zbawienia i uświęcenia człowieka Chrystus dokonuje w Kościele: tutaj głosi się słowo Boże, w sakramentach otrzymujemy realny przystęp do Chrystusa Zbawcy, w Eucharystii zaś możemy wejść w najściślejszą komunię z Chrystusem. On sam każe nam zapraszać do Kościoła wszystkie narody: głosić im Ewangelię i chrzcić je, mówiąc krótko, wprowadzać je na drogę zbawienia. Jeśli wobec tego poważnie myślę o swoim zbawieniu, nie jest rzeczą obojętną, czy wierzę w Chrystusa czy nie, jestem w Kościele czy poza nim. Tylko tym, którzy wierzą w Chrystusa i starają się pełnić Jego wolę, można głosić radosną pociechę: "Cieszcie się i radujcie, bo imiona wasze zapisane są w niebie" Czyżby więc nie było zbawienia poza Kościołem? Na ten temat nie trzeba za dużo filozofować. Być może z granicami Kościoła jest podobnie jak z granicami życiodajnej oazy: oaza nie jest odgrodzona od pustyni, ona po prostu przestaje istnieć tam, gdzie nie ma życia. W tej perspektywie Kościół istniałby wszędzie tam, gdzie zbawcza moc Chrystusa przemienia ludzi, choćby oni sami o tym nie wiedzieli, granicę zaś Kościołowi wyznaczałby jedynie grzech, brak życia Bożego. Paweł zaś Apostoł naucza, że Chrystus "jest Zbawcą wszystkich, a zwłaszcza wierzących" zauważmy słowo "wszystkich", ale zauważmy też słowo "zwłaszcza".
Na pewno nie można interpretować zasady "poza Kościołem nie ma zbawienia" w taki sposób, żeby przestała ona cokolwiek znaczyć. Nie wolno więc nam zagubić tej prawdy wiary, że zbawienie człowiek może otrzymać wyłącznie od Chrystusa. Nie wolno też nam zagubić wezwania misyjnego do wszystkich narodów: wszyscy ludzie są zaproszeni do wiary w Chrystusa i do radowania się Jego darami, nas zaś, wierzących, Chrystus wzywa do przekazywania dalej Dobrej Nowiny. Natomiast sprawę zbawienia wiecznego ludzi niewierzących w Chrystusa zostawmy po prostu Panu Bogu: On z całą pewnością jest i sprawiedliwy, i miłosierny, a łaska Chrystusa zapewne dociera tajemniczo również poza widzialne granice Kościoła. Wszakże "zbawienie poza jest dla wiary zasadniczo niepoznawalne i dlatego nie może stanowić punktu doktryny. Zbawienie jest rozpoznawalne po Obietnicy, a Obietnicę otrzymało głoszenie czystej Ewangelii. Wiemy też, że nie wystarczy być w Kościele, żeby dostąpić zbawienia, każdy z nas może zmarnować swoje życie. Zaś w Ewangelii św. Łukasza znajdują się słowa jakby wprost dotyczące naszego tematu: "Sługa, który zna wolę swego Pana i nie uczynił zgodnie z Jego wolą, wielką chłostę otrzyma. Ten zaś, który nie zna Jego woli i uczynił coś godnego kary, małą chłostę otrzyma. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie, a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą" Wydaje mi się, że istnieje jedna sytuacja, w której mogę powiedzieć bliźniemu: Pomyśl o swoim zbawieniu, bo poza Kościołem go nie znajdziesz. Mianowicie jeśli ktoś dla jakichś niskich, niegodnych racji porzuca Kościół lub go rozbija, albo boi się do niego przystąpić. "Nie mogliby być zbawieni tacy ludzie którzy wiedzą, że Kościół założony został przez Boga za pośrednictwem Jezusa Chrystusa jako konieczny, mimo to nie chcieliby bądź do niego przystąpić, bądź też w nim wytrwać".
z Braterskim pozdrowieniem Klotard Francesco del Giudice
Edytowane przez Klotard Francesco del Giudice dnia 09-05-2009 14:11
Lucjusz Cardozo 24/07/2009 20:44 Witam wszystkich, nazywam się Lucjusz Cardozo i chciałbym zamieszkać w tym państwie
Yamamoto Isoroku 20/07/2009 20:34 Wiele osób ma mylne wyobrażenie wirtualnych państw. Należy im wyjaśnić co i jak.
Marco kard de Zepp SJ 20/07/2009 10:50 duchownym. Wtedy możesz zostać wysłany z misją do jakiegoś kraju lub coś w tym guście Jak tu żyć? Tak, jak żyłbyś w Watykanie. Najlepiej udzielaj się na forum, zawsze możesz też poprosić nas o pomo
Marco kard de Zepp SJ 20/07/2009 10:49 Jest z lekka nieaktualny Ale wygląda to ogólnie tak, że możesz tu działać jako świecki w jakichś własnych inicjatywach, lub skończyć studia (zgłoś się na forum w dziale Uniwerstetu) i zostać duchow
Bercik91 19/07/2009 23:27 A jest jakis poradnik jak tu zyc?
kard Lorenzo de Medici 19/07/2009 12:34 W to się nie gra, nie jest to gra ale wirtualne państwo.